poniedziałek, 16 stycznia 2017

Obserwowanie Ptaków - warsztaty Akademii Zielonego Puszczyka (14.01.2017 r)

O tym jak obserwować ptaki i jak się nimi zajmować zimą opowiedział na naszych ostatnich warsztatach Akademii Zielonego Puszczyka znany już dzieciom Michał Molicki.
Spotkaliśmy się w auli w Centrum Edukacyjno-Rekreacyjnym Solne Miasto. O godzinie 10.00 sala zapełniła się dziećmi - część z nich przybyła na wykład wraz z rodzicami - większość twarzy już dobrze znamy z poprzednich naszych spotkań.
Michał Molicki opowiedział o tym, co należy zabrać ze sobą na wycieczkę w celu obserwowania ptaków. Dzieci uczestniczyły aktywnie w wykładzie - zgłaszały się, dopowiadały – widać było duże zainteresowanie ze strony naszych małych słuchaczy. Trzeba przyznać, że niektóre z nich są w ptasich tematach prawdziwymi ekspertami! Dowiedzieliśmy się też od Michała, czym karmić zimą ptaki; co jest przysmakiem kosa, a czego szuka przy karmniku krogulec. Michał opowiadał niezwykle ciekawie.

Po półgodzinnym wykładzie wyruszyliśmy - dzieciom towarzyszyli rodzice, więc grupa była naprawdę spora - do pobliskiego Parku Adama Mickiewicza. Na początek powędrowaliśmy do sadzawki, która - teraz zamarznięta  - jest królestwem kaczki krzyżówki. Kaczki dostały od dzieci smakołyki w postaci nasion słonecznika oraz prosa.
Kolejny przystanek miał miejsce przy Wielickiej Ptasiej Stołówce - parkowym karmniku, gdzie zimą można dosypywać pokarm ptakom. My także nasypaliśmy im co nieco. Taki karmnik to świetne miejsce do obserwowania ptaków, podczas którego można nauczyć się rozpoznawać najpospolitsze gatunki. Pomagać może w tym tablica ustawiona przy karmniku, na której znajdziemy wizerunki i krótkie opisy ptasiego bractwa, które można spotkać w parku. Michał opowiedział nam o konieczności utrzymywania karmników w czystości – gromadzi się tu bowiem rozkładający się pokarm i ptasie odchody. Nie czyszczony karmnik czy budka lęgowa mogą być siedliskiem pasożytów, chorób i bakterii. Warto o tym pamiętać podejmując się zimowego dokarmiania naszych skrzydlatych przyjaciół. Pamiętajmy też, że raz rozpoczęte dokarmianie należy kontynuować aż do ustania mrozu i śniegu.

Ostatnim punktem programu było przybicie budki lęgowej dla sikory bogatki. Budkę - specjalnie na okoliczność dzisiejszego spaceru przygotował Piotrek Woś. Zawiesiliśmy ją na drzewie od strony południowo-wschodniej, na wysokości około trzech metrów. Liczymy na lęg w naszej budce, który powinien pojawić się w kwietniu. Pamiętajmy, że także budki lęgowe należy czyścić a można robić to od połowy  października do końca lutego.

Bardzo cieszy nas fakt, że pomimo niebyt przyjemnej pogody w naszych warsztatach uczestniczyło tak wiele dzieci, że wykazują one głębokie i szczere zainteresowanie otaczającą je przyrodą i światem zwierząt. To znak, że przychodzą na nasze spotkania wrażliwe, młode osoby, przed którymi świat stoi otworem - świat pełen tajemnic, które one chcą odkrywać!

Na spacerze spotkaliśmy: kaczkę krzyżówkę, gawrona, kawkę, kowalika, bogatkę oraz wronę siwą.

Więcej zdjęć tutaj i tutaj

niedziela, 15 stycznia 2017

Nocne wabienie sów (grudzień/styczeń 2016/2017)

Tuż przed sylwestrem raz, w dziesięcioosobowym składzie, a następnie już w nowym roku po raz drugi, wybraliśmy się na nocne wabienie sów. Był sobotni styczniowy wieczór i zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią na facebooku ruszyliśmy do Puszczy Niepołomickiej licząc na zwabienie sowy. Po ostatnim niepowodzeniu w grudniu, gdzie żaden ptak nie zareagował na nasze próby głosowe postanowiliśmy zmodyfikować technikę nawoływania ograniczając ją do minimum. Pogoda częściowo dopisała, było bezwietrznie z minimalnym mrozem, zalegał śnieg, jednak kończąca się pełnia księżyca z powodu zachmurzenia nie była widoczna. Gdzieniegdzie tylko na niebie przebiło się kilka gwiazd. Ekipa wykruszona o połowę wyruszyła tym razem w całkiem inne miejsce. Po dwugodzinnym spacerze bez sowiego odzewu, przy szczekających w tle psach pobudzonych naszym działaniem, wracaliśmy w kierunku aut lekko zawiedzeni i zmarznięci. Może chrupiąca pod nogami pokrywa śniegu zdradzała naszą obecność na kilometr, a może po prostu na sowy to nie był ten wieczór. Naszym celem był puszczyk zwyczajny i trochę uralski, choć na tego drugiego wiemy, że jest jeszcze za wcześnie co najmniej o miesiąc. Podjęliśmy ostatnią próbę już niemal przy samochodach. I stało się.... okropny, przeraźliwy i ochrypły wampiryczny wręcz głos dobiegł nas od strony zabudowań. Nie.. to nie może być ptak, ktoś robi sobie z nas jaja lub tnie brzeszczotem kota!
Obrazowo tak to mniej więcej brzmiało. Ale jednak jest, przyleciał, a może raczej przyleciała na pobliskie drzewo nieźle wkurzona samica puszczyka zwyczajnego! Dała skrzydlaty, bezszelestny popis nad naszymi głowami i odezwała się na pożegnanie już bardziej książkowym "kjuwik, kjuwik ". Dobranoc sowo. Odeszliśmy nie chcą jej niepokoić.